Ostatnio dodane

Zobacz więcej

Milso
fotokonkursy.info

Sonda

Skąd dowiedziałeś sie o naszej szkole?





NIEGRZECZNI CHŁOPCY


Helmut Newton
David LaChapelle
Erwin Olaf
Terry Richardson

 Jak poderwać dziewczynę „na fotografa”? Czy liczy się sprzęt, doświadczenie, a może dyplom? Piękno kobiecego ciała inspiruje mężczyzn od wieków, nie tylko do wojen; na szczęście. Prehistoria fotografii pełna jest ekscytujących zdjęć aktów w otoczeniu palm, kolumn, malowanych teł i ówczesnych rekwizytów. Fotografia szybko stała się medium erotycznym, przez łatwość i szybkość utrwalania obrazu. Erotyczne pocztówki były bardzo popularne na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Oczywiście tak bezpośrednia erotyka była w wielu krajach nielegalna, ale jak wiadomo pojęcie tego co dozwolone, bardzo szybko się zmienia. Nagość prowokuje zawsze, przykuwa wzrok, przyciąga gapiów. Taki efekt szybko wykorzystuje reklama, każdy sposób jest dobry żeby sprzedać, a seksualność staje się skutecznym nośnikiem sprzedaży. Prowokacja to podstawa wielu kampanii reklamowych w latach osiemdziesiątych czy dziewięćdziesiątych. Z tą prowokacją idzie często nagość i piękno kobiecego ciała. Prawdziwym rewolucjonistą w tej dziedzinie w latach siedemdziesiątych był Larry Flynt, założyciel Hustler'a. Walczył wtedy głównie o wolność słowa i amerykańskiej prasy, choć jego przeciwnicy mówią raczej o pornografii i „gołych babach”.

 

Jeśli coś jest oburzające, to staje się głośne i popularne w dzisiejszych czasach. Ale fotografia komercyjna rządzi się swoimi prawami. Profesjonalne i warsztatowe podejście, musi łączyć się z konkretnym przekazem do potencjalnego klienta. Najczęstszym zarzutem wobec słabego zdjęcia, jest brak przekazu. W sztukach wizualnych widz musi zostać wciągnięty w opowiadanie twórcy. Obojętność publiczności to najgorsze, co spotyka autorów. Fotografia reklamowa jest szybko weryfikowalna, przez wyniki sprzedaży. Można powiedzieć że prowokowanie klientów nie skończy się nigdy. Przesuwa się granica tego co dozwolone, tego co oburzające. Ostatnia głośna dyskusja dotyczy francuskiego Vogue. Fotograf Sarif Hamza fotografuje sześcioletnie dziewczynki w bardzo wyzywających strojach. Oczywiście wywołuje to skandal a nawet odwołanie naczelnej francuskiej gazety. Bo czy udział dzieci w reklamach jest czymś moralnym, nie tylko w tak erotycznym kontekście. Granica została poruszona, pewnie za parę lat będzie przesunięta. Szkoda tylko że to nie artystyczna prowokacja mająca na celu uświadomienie czegoś odbiorcy. To przecież fotografia komercyjna mody, dbająca o rozgłos marki i nakłaniająca do kupna kiecek, oczywiście genialnych projektantów. Chciwość nas zniszczy.

 

Jest wiosna i miłość wszędzie. Czterech niegrzecznych chłopców, których chcę dziś pokazać to niewątpliwie miłośnicy pięknych ciał i miłości. Nie tylko kobiecych pięknych ciał ale to nie portal plotkarski. Nazwiska te to marki, same w sobie, w świecie fotografii i reklamy. To fotografowie, którzy działają w sposób bardzo konsekwentny i mocny. Często prowokacyjni, kontrowersyjni, wykorzystujący pomysł na stylizację maksymalnie i profesjonalnie. Wartością tej fotografii jest profesjonalizm i siła przekazu a nie sama prowokacja. Takie zdjęcia często zachwycają swoją realizacją, pomysłowością i niewątpliwie rozmachem. Rzeczywiście często idzie za tym finansowanie wielkich korporacji ale pamiętajmy że wszystko zaczyna się od pomysłu fotografa. Często też liczy się upór i cierpliwość podczas realizowania sesji.

 

fot. Helmut Newton
fot. Helmut Newton

Helmut Newton był fotografem właściwie od urodzenia. Z wielką konsekwencją pracował nad swoim warsztatem i umiejętnościami już od najmłodszych lat. W wieku dwunastu lat kupuje swój pierwszy aparat fotograficzny. Ważnym okresem w jego życiu jest terminowanie w studiu Elsy Ernestyny Simon, nazywanej Yva. Newton zaczyna naukę w jej studiu w roku 1936, ma wtedy szesnaście lat i jest szaleńczo zakochany w Elsie. Fascynacja kobietami jest u fotografa siłą napędową do działania. Uczy się fotografować modę i portretować ludzi, przewijających się przez berlińskie studio. Newton w bardzo szczery sposób opisuje swoje życie w autobiografii. Otwarcie przyznaje się do tego że podczas podróży do Singapuru jest utrzymankiem o wiele starszej od siebie kobiety. Kiedy poznaję aktorkę June Browne, jego przygody z kobietami kończą się. Zakochuje się i jest wierny swej żonie do śmierci w 2004 roku.

 

Fotografia Newtona to wychwalanie kobiecego piękna. Kobiety na jego zdjęciach są zawsze silne, mocne, posągowe. Kobieta ma fascynować, być dumna, nie pozwalać na oderwanie od niej wzroku. Fotograf opowiada historię, wyrywa momenty z wydarzeń, w których uczestniczą jego bohaterki. Słowo bohaterki jest tu istotne, przyglądając się tym kobietom odnosimy wrażenie że patrzymy na postacie z komiksu. Kobiety te posiadają nieziemskie moce, potrafią wszystko i mogą być niebezpieczne.

 

Newton operuje głównie fotografią czarno-białą. Mocne kontrasty i ostre oświetlenie, podkreślają siłę przekazu zdjęć. Tu wszystko jest zaplanowane i przemyślane. Sama prowokacyjność tematu jest podkreślana przez technologię. Wyraz fotografii jest też podkreślany przez perfekcję techniczną, fotograf używa aparatów wielkoformatowych, stałoogniskowych obiektywów i najlepszych dostępnych materiałów.

 

Pracuje ciężko na swoją pozycję. W latach siedemdziesiątych staję się prawdziwą gwiazdą w świecie komercyjnej fotografii. Newton to marka o którą zabiegają największe światowe firmy. Fotograf może decydować o wszystkim, często nawet klient nie wiele ma do powiedzenia. Newton dostaje astronomiczne budżety na swoje sesje, ma właściwie nieograniczone możliwości.

 

Był postacią bardzo barwną w świecie fotografii, w pewnym momencie swojego życia zaczyna bawić się statusem vipa i medialnej postaci. Wydawnictwo Tachen wydaje album SUMO. Jeden z piękniejszych i droższych albumów na świecie. Specjalny stolik do albumu zaprojektował Philippe Starck, było to konieczne pod album formatu 50x70 cm i o wadze 30 kg. Pięknie wydrukowane fotografie, pokazują świat Helmuta Newtona, świat seksownych i silnych kobiet w genialnych kadrach. Warto też wspomnieć o filmie „Helmut by June”, swoistym dokumencie zrealizowanym przez żonę fotografa. Żona towarzyszy z kamerą Newtonowi podczas życia codziennego i sesji fotograficznych. To opowieść nie tylko o fotografii ale o wspaniałej relacji między małżeństwem.

 

Newton staje się wielką inspiracją dla fotografów. Jest prekursorem prowokacyjnego podejścia do tematu w fotografii komercyjnej. Warto poznać jego pracę, które pokazują prawdziwą wolność fotografowania i wielki szacunek do samego rzemiosła.


fot. David La Chapelle
fot. David LaChapelle

David LaChapelle amerykański fotograf, urodzony w 1969 roku. Człowiek, który sam stał się sam obiektem popkultury, celebrytą, vipem czy gwiazdą kolorowej prasy. Fotograf jest uczniem Andy’go Warhola, i rzeczywiście jego prace to ewidentnie świat pop-artu. Inspiracja komercyjnym, często sztucznym i plastikowym światem, to podstawa scen budowanych przez Davida. Można powiedzieć, że wykorzystuje on każdy milimetr kadru, przepych i bogactwo kapie z jego fotografii. Każda postać ma rolę do odegrania, a plastyka obrazu jest zawsze na najwyższym poziomie. Ta fotografia przypomina swoim rozmachem plany filmowe najdroższych teledysków czy amerykańskich filmów. Postacie na zdjęciach mszą sprostań wymogą komercyjnego świata, fotografował największe gwiazdy popkultury, muzyki, kina. Pracuje z wielkim rozmachem, bawiąc się skojarzeniami, seksualnością, prowokacją. Przy każdym projekcie pracują sztaby najlepszych fachowców a LaChapelle staje się reżyserem czy producentem całego zamieszania.

 

Na zdjęciach artysty dominują dwie inspiracje, kicz i tematyka religijna. Jest przewrotny i z dużym dystansem opowiada swoje historie. Wielką siłą tej fotografii jest perfekcja techniczna i ogromna konsekwencja wyrazu. To bardzo poważne podejście do sesji, objawia się potem doskonałym obrazem. Jeśli na planie ma być ogromny nadmuchiwany hamburger, to jest to największy hamburger na świecie. To ważne aby korzystając z jakiejś stylistyki, wykorzystać ją maksymalnie. Jeśli pojawiają się półśrodki, tracimy na przekazie obrazu. W wypadku tej fotografii jest to oczywiście związane z finansowaniem sesji. David współpracuje z największymi korporacjami na świecie. Jego klienci mogą sobie pozwolić na finansowanie szalonych pomysłów twórcy. Mogą bo taka fotografia przynosi wymierne zyski zleceniodawcą.

 

Kiczowate obrazy w wielkich formatach, nie pozwalają przejść obojętnie. Warto zobaczyć jego fotografie na żywo. I możemy być bardzo alternatywni i nienawidzić mainstreamowego świata, ale zapewniam że robi to wrażenie. LaChapelle przytłacza widza swoimi pomysłami. Dba o warsztat jak renesansowy mistrz malujący Kaplicę Sykstyńską /«chapelle» z fr. kaplica /. W tych obrazach nie ma przypadkowości i amatorstwa. Wszystko jest wyreżyserowane i perfekcyjne.

 

Ikony popkultury często pokazywane są w stylizacjach bardzo religijnych. Ważnym w twórczości fotografa jest portret Courtney Love, gdzie Kurt Cobain jest pokazany jako Jezus zdjęty z krzyża. Oczywiście inspiracją jest pieta, scena zdjęcia z krzyża wywodząca się z religii chrześcijańskiej. I tu spotykają się dwie ikony, religijna i popkulturowa. Takie podejście daje autorowi możliwość dyskusji z religii chrześcijańskiej. Możemy być oburzeni, zachwyceni ale ciężko przejść koło takiej pracy obojętnie.

 

Warto zapoznać się z twórczością Davida LaChapella, staję się ona inspiracją dla wielu a jej krzykliwość i rozmach jest dobrym komentarzem, dla współczesnej kultury popularnej.


fot. Erwin Olaf
fot. Erwin Olaf

Erwin Olaf holenderski fotograf, z wykształcenia dziennikarz czasem reżyser filmowy. Na pierwszy rzut oka fotograf komercyjny i reklamowy. I rzeczywiście w jego portfolio znajdziemy wielu klientów, światowych marek i reklamowych sesji. Dla mnie istotniejsza jest jednak fotografia autorska Erwina Olafa. Jest prowokatorem i felietonistą współczesnego świata. Jego dziennikarskie podejście widać w seria fotograficznych, które prezentuje na wystawach. Cechą charakterystyczną jest tutaj perfekcyjne połączenie bardzo reklamowej stylistyki, z tematami które w reklamach nie pojawiają się nigdy.

 

Stylistyka tej fotografii oparta jest głównie o perfekcję wykonania. Dopieszczenie każdego elementu. Oświetlenie, makijaż, stylizacja – wszystko to jest spójne i zawodowe. Fotograf jednak zaczyna grać emocjami widza. Zdjęcie, reklamowe w swojej stylistyce, opowiada po jego „przeczytaniu”, o śmierci, przemijaniu czy starości. Seria zdjęć „Grief” z 2007 roku, pokazuje podejście Erwina do swojej twórczości. Doskonałe kadry, z rozbudowaną stylizacją, przypominają katalogi meblarskie najlepszych salonów czy dizajnerów. Ale w tych pięknych przestrzeniach, pojawiają się smutni ludzie. Postacie przygaszone, zamyślone czy płaczące. Coś co w fotografii komercyjnej nie może mieć miejsca. Następuje tu zbitka dwóch światów, tego sztucznego i wykreowanego do celów sprzedażowych; i tego prawdziwszego związanego z ludzkimi emocjami.

 

Fotograf bardzo szanuje warsztat i nadal bawi się różnymi technikami fotograficznymi. Nawet techniki zapomniane czy wałkowane w szkołach fotograficznych stają się dla niego inspiracją. Seria „Blacks” z 1990 roku, dobrze to pokazuje. Doskonały przykład fotografii w niskim kluczu low-key. Widać też jak fotograf skacze po inspiracjach i stylistykach. W tym przypadku sięga po portret trumienny, obrazy opowiadają o ludziach za pomocą rekwizytów umieszczonych na ramach. Tu również, estetyka obrazu przywodzi na myśl fotografię reklamową.

 

Prowokacyjne podejście u Erwina Olafa to często zabawa z samym warsztatem, operuje zaskoczeniem i dużym poczuciem humoru. Video „Le Dernier Cri” to jego bardzo subtelny ale wymowny komentarz do otaczającej nas rzeczywistości, kultu piękna za wszelką cenę. Warto zobaczyć też „Separation”, krótką scenę z życia rodzinnego. Ponownie zbitka dwóch odległych przestrzeni, życie rodzinne i lateksowe stroje. Może to opowiadanie o braku emocji, odizolowaniu w tłumie, czy nawet w rodzinie.

 

Fascynująca u tego fotografa jest różnorodność, tematów, technik fotograficznych czy pomysłów na realizację tematu. Twórca buduje zarówno rozbudowane sceny, jak i bardzo syntetyczne portrety. Zwraca wielką uwagę na wieloplanowość. W drugim i trzecim planie umieszcza elementy, które zawsze coś opowiadają, dają więcej informacji widzowi. Mamy szansę „poczytać” takie zdjęcie, nie tylko zachwycić się jego powierzchownością. To fotografia, która zmusza widza do dłuższego zatrzymania się przy niej. Erwin Olaf korzysta z symboliki czy elementów kultury raczej czytelnych dla większości. To istotne aby przekaz nie był zagmatwany i ukryty. Widz ma szansę, właściwie intuicyjnie dotrzeć do intencji fotografa. Zorientować się, czy jest on w swoim dziele jedynie prowokatorem czy publicystą, wypowiadającym swoje zdanie, czasem wyraźnie i skrajnie.

 

Estetyka gra u Erwina Olafa rolę decydującą. Fotografując rzeczy brzydkie, czasem niesmaczne, kieruje się wielkim wyczuciem kompozycji i niesamowitą dbałością o paletę kolorystyczną. Rzeczywiście w dbaniu o tony czy kontrasty między kolorami jest mistrzem. Tworzone scenografie, kostiumy czy makijaże, dopasowane są do siebie jak u najlepszych projektantów. Właściwie każde zdjęcie ma swoją tonację, każda seria odcień lub dominantę. Oczywiście pracuje nad tym sztab ludzi, ale pamiętajmy, że ostateczny wygląd zdjęcia to decyzja samego fotografa.


fot. Terry Richardson fot. Terry Richardson

Terry RichardsonDionizos fotografii światowej! Czy można samemu o sobie mówić, że jest się najlepszym fotografem na świecie? Czy można fotografować amatorskimi aparatami, rozbierać wszystkich, używać wbudowanej lampy błyskowej? Bez przerwy imprezować, kochać siebie i mówić o tym zawsze? Można jeszcze przesuwać granice dobrego smaku, właściwie je łamać i zarabiać przy tym wielkie pieniądze.

 

Witajcie w świecie Terrego. Kompletnego wariata i fotograficznego nastolatka, zafascynowanego seksem, imprezami i fotografią amatorską. Człowieka, który nie wyrósł ze pstrykania głupawką prosto w oczy, wszystkim w zasięgu flesza. Czterdziestosiedmioletniego nastolatka, faceta bez oporów, urodzonego w Nowym Yorku, gdzie trzeba się nieźle postarać żeby szokować.

 

Fenomen Terrego Richardsona to jego bezczelna osobowość. Osobowość, która pojawia się w zdjęciach. Kontrowersyjny, szokujący, a jednak komercyjny. Nie pracuje z każdym, dotyczy to zarówno klientów jak i modeli. Jego sesje to zawsze skandal, dla publiczności ale i dla zawodowych fotografów. Łamie wszelkie zasady nie tylko dobrego smaku ale i te techniczne czy warsztatowe. Stawiają na niego takie firmy jak Sisley, Diesel, Gucci, domy mody, których marketing oparty jest o skandal.

 

Fotograf najczęściej korzysta z aparatów kompaktowych, nie obciąża się sprzętem, najważniejszy jest dla niego sam motyw, scena, klimat tego co fotografuje. Jeśli jego sesje to jedna, wielka impreza, to po co fotografować imprezę wielkoformatowym aparatem. Ta zabawa w fotografię ma wielką siłę bo jest szczera i bezpośrednia. Plastyka tych zdjęć często daje wrażenie podglądania, przyłapywania kogoś na czymś intymnym często wręcz pornograficznym. Oczywiście jesteśmy oburzeni i zniesmaczeni, ale przecież pogapić się można.

 

Richardson bazuje właśnie na tej ludzkiej ciekawości. Podglądaczem bywa każdy, a tu jeszcze mamy do czynienia z erotyką i kompletną swobodą zachowań. Sam fotograf często uczestniczy w swoich sesjach. Jako gwiazda, uwielbia się fotografować. Nie przyjmuje roli paparazzi schowanego w krzakach. On też chce się dobrze bawić i fotografować w otoczeniu
nagich kobiet i nie tylko. Często bywa irytujący i niegrzeczny, ironiczny i nieodpowiedzialny. Czy to jego poza, czy niedojrzałość; udało mu się zafascynować sobą i swoją fotografią świat mody i komercji.

 

Fotograf kompletnie miesza ze sobą style, choć może to za dużo powiedziane, bo raczej te style i konwencje Terry ma gdzieś. Kompletnie nie przejmuje się szczegółami, ogniskową, techniką – po prostu dobrze się bawi i przy okazji fotografuje. Pojawiają się oczywiście wyjątki, bo fotografuje też do kalendarza Pirelli. I w tym projekcie widać jego charakter. Szczytem bezczelności jest przecież, wsadzenie modelki w stos opon. Nie sili się na interpretację tematu – ma być kalendarz z „gołymi babami” dla firmy oponiarskiej, to jest! Często sesja oparta jest o jeden powtarzany element. Rekwizyt który jest pełen niepokojących skojarzeń. I nie jest to delikatna sugestia. Jeśli na sesji pojawia się banan to wystaje z majtek modela i tyle. Ma być bezczelnie to jest, ma być skandal po publikacji – proszę bardzo.

 

Można nie lubić takiej fotografii. Można powiedzieć że za ostra, za mocna czy pornograficzna. Ale przyznać należy, że wielka w tym radość życia, radość tworzenia, zabawy i witalności. Może utopijna i bezrefleksyjna, ale co z tego. Możliwe, że sam Richardson pogrywa sobie z widzami i klientami, sprzedaje swoje sesje za kupę kasy nie szanując kompletnie fotografii. Nie opowiada o natchnieniu, ciężkiej pracy, o inspiracjach mistrzami. Sam staje się produktem kultury popularnej i jest z tego zadowolony.


Mam nadzieję że opisani chłopcy, staną się inspirację do Waszych działań. Wiosna przyszła czas się zakochać!


Autor: Mateusz Orszulski
Copyright © 2008-2017 by Kursy i Szkoła fotografii Fotoedukacja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opracowanie projektu graficznego: Sylwester Smigielski
Wdrożenie projektu: Triso.pl

FOTOEDUKACJA
ul. Harcerzy Września 1939r. Nr 5
40-659 KATOWICE-Piotrowice

NIP 643-167-66-33
REGON 240029093-00028

Numer konta:
FOTOEDUKACJA / ING Bank Śląski
25 1050 1357 1000 0022 9016 5642

Tel. (0-32) 206 46 81
kom. 506 146 407 / 506 146 408 / 506 146 409
e-mail: centrum@fotoedukacja.edu.pl