Ostatnio dodane

Zobacz więcej

Milso
fotokonkursy.info

Sonda

Skąd dowiedziałeś sie o naszej szkole?





UWAŻAJ, KOBIETA Z APARATEM!


Boję się kobiet z aparatami. Niebezpieczeństwo jest duże, bo duża jest intuicja i kobieca wrażliwość. Często bezczelność w rejestracji rzeczywistości, bez zbędnego kombinowania i z wielką odwagą. Dla kobiet fotografek nie istnieje konwencja, bo górę biorą emocje. Emocje widoczne w ich pracach, często intymne i bolesne. Emocje do których nie przyznają się mężczyźni, stają się często tematem zdjęć, które niosą mocny ładunek, zaskakują, wzruszają czy bulwersują. Ta fotografia staje się mocna dzięki swojej prawdziwości, rejestracji dobrze znanego otoczenia, rodziny, przyjaciół. Fotografowania na pozór banalnych sytuacji, podnoszenia rangi tematu, przez sam fakt utrwalenia go na zdjęciu. To niezaprzeczalnie duża odwaga, często też odwaga odwrócenia obiektywu w swoją stronę. Pamiętnikarska skłonność, nawet w momentach trudnych i krępujących.


fot. Julia Margaret Cameron


fot. Julia Margaret Cameron

 

Julia Margaret Cameron żyła w wiktoriańskiej Anglii. Była przede wszystkim matką i żoną jak większość kobiet w tamtym okresie. Fotografią zajęła się w wieku czterdziestu ośmiu lat. Otrzymała aparat od męża i córki, aby mieć jakieś zajęcie podczas ich nieobecności w domu. Cameron była kompletną amatorką, bez fotograficznego wykształcenia. Cechuje ją bardzo intuicyjne podejście do portretu. Stylistyka niewątpliwie inspirowana malarstwem prerafaelitów (James Collinson, William Holman Hunt). Portrety rodziny i bliskich z własnego otoczenia. Siła tej fotografii to jej naturalność, zupełnie pozbawiona ówczesnej konwencji, z którą Cameron nie miała nic wspólnego. Fotografia portretowa związana ze studiami fotograficznymi oparta była o konkretny sztafaż, malowane tła, kolumny, konkretne upozowanie, kadr. Fotografka nie znająca tych wszystkich zasad wykonuje portrety zupełnie inne i przepełnione baśniowym, często niepokojącym klimatem. Pracuje w technice mokrego kolodionu, co daje duże możliwość rejestrowania obrazu. Rezygnuje jednak z krótkich czasów naświetlania. Swoje negatywy naświetla przez minutę czy dwie, co daje specyficzny efekt rozmycia portretów. Buduje klimat czy nastrój scen. Unika ustawiania osób, które fotografuje. Jej fotografie inspirują do tej pory. Wystarczy obejrzeć film "Sierociniec” w reżyserii Juan Antonio Bayona by odnaleźć klimat wiktoriańskiego domu i gęstych portretów Julii Cameron.


fot. Dorothea Lange

fot. Dorothea Lange

 

Dorothea Lange od dziecka chciała fotografować. Zaczynała prowadząc atelier portretowe ale bardzo szybko, wyszła z aparatem na ulicę. Od początku interesowali ją ludzie ich historie i ciężka sytuacja w jakiej się znaleźli. Fotografowała bezdomnych, opuszczonych, samotnych, potrzebujących pomocy ludzi. Właściwie nie wiedziała po co. Intuicyjnie podążała drogą fotografii humanistycznej, fotografii która ma pokazać i uświadomić, biedę i kryzys w jakim znalazły się Stany Zjednoczone w latach trzydziestych. Od 1935 roku Lange zaczyna fotografować dla Farm Securities Administration (FSA), to część rządowego projektu, mającego na celu pomoc rolnikom w czasie kryzysu. Po raz pierwszy fotografia ma tak określoną funkcję. Dokumentacja ciężkiej sytuacji ludności ma uświadomić innym, że istnieją ludzie, którzy potrzebują pomocy. Powstaje masa zdjęć, które są publikowane i powodują duży odzew wśród społeczeństwa. Duża grupa fotografów zatrudniona przez FSA, przyczyniła się niewątpliwie do powstania wielu fundacji i projektów związanych z pomocą innym. Fotografia Dorothea Lange to wielki szacunek do człowieka, poszukiwanie kadru, który najmocniej odda daną sytuację, który wzruszy, poruszy sumienie odbiorcy. Nie stosuje żadnych sztuczek, jest skupiona na twarzy i oczach fotografowanych osób. Dobrze wie, że tak silne kadry najlepiej pokażą prawdę i cierpienie fotografowanych. Bezwzględna czytelność, ostrość obrazu, niczego nie ukrywa, obnaża przykrą prawdę danej sytuacji.


fot. Zofia Rydet fot. Zofia Rydet

 

Zofia Rydet na swojej fotograficznej drodze, zawsze szukała ludzi. Wsie, małe miejscowości, polne drogi, kapliczki to świat, który rejestrowała. To fotografka z której zdjęć można nauczyć się szacunku do fotografowanych osób. Fotograf zawsze „włazi z buciorami" w czyjeś życie. Zofia Rydet miała umiejętność tworzenia takiej atmosfery podczas zdjęć, która pozwalał docenić fotografowane osoby. Przyglądając się jej zdjęciom widzimy ludzi w ich naturalnym otoczeniu, drugi plan opowiada dużo o bohaterach. A sami bohaterowie wyglądają często jak królewskie pary, są pokazani w sposób uczciwy, prawdziwy i z ogromnym szacunkiem. W dokumencie Andrzeja Różyckiego, "Nieskończoność dalekich dróg" możemy zobaczyć jak fotografka podchodziła do fotografowanych osób. Wiedziała że jest gościem w ich domach, często może ostatnim fotografem w ich życiu, wykonującym ostatni portret. Ta świadomość jest bardzo widoczna w jej fotografii. To szczere z wielkim szacunkiem zainteresowanie drugim człowiekiem. I ma to wpływ na modeli, którzy mimo sztucznej dla siebie sytuacji, zaczynają czuć się swobodnie. To nie jest budowanie przyjaźni na całe życie, ale stworzenie poczucia komfortu dla modeli. Z obustronną korzyścią, bez poczucia wykorzystania ze strony fotografowanych i z większą prawdą dla samych zdjęć.


fot. Diane Arbus fot. Diane Arbus

 

Diane Arbus bardzo intrygująca postać amerykańskiej fotografii. Porzucając fotografię mody, w latach sześćdziesiątych kieruje obiektyw w stronę społecznego marginesu amerykańskich metropolii. Fotografuje to co dla ówczesnych właściwie nie istniało. Jej zdjęcia są krytykowane i nikt nie rozumie po co fotografować coś co nie ma nic wspólnego z Amerykańskim Snem. Diane Arbus była pod wielkim wpływem Roberta Franka, szwajcarskiego fotografa, który przemierzał Amerykę dokumentując to co prawdziwe, dziwne, niepokojące. Dla Arbus tematem stają się dziwaczni ludzie, podejrzane środowiska, upośledzeni. To jedna z pierwszych artystek, która nie traktuje fotografii jako zawodu czy pasji ale jako życie. Za mało powiedzieć że dziwny świat ją ciekawi, ona jest zafascynowana, pochłonięta tym światem. Porusza się w tych przestrzeniach jak turystka, obserwując i rejestrując dziwny świat, do którego nie ma pełnego dostępu. Nie angażuje się kompletnie w historie ludzi, których utrwala na kliszy. Ma bardzo egoistyczne podejście do fotografii, bo cały czas poszukuje siebie. Fotografowani ludzie często wspominają o poczuciu wykorzystania, braku zainteresowania nimi, jakby cały czas fotografowała siebie. Ucieka od swojej rodziny, która jest przerażona zachowaniem panienki z dobrego domu. - Byłam traktowana niczym tandetna księżniczka - wspominała Diane. Fotografka była cały czas niepewna swoich wyborów, z aparatem na szyi wzbudzała większy respekt, takie przynajmniej miała wrażenie. W 1967 roku prace Diany Arbus znalazły się na zbiorowej wystawie "New Documents" w Museum of Modern Art w Nowym Jorku. Nowi dokumentaliści nie starali się naprawiać świata swoimi zdjęciami. Pokazywali niepokojące tematy, nie oczekiwali że ich fotografia doprowadzi do zmian, nie zastanawiali się nad tym. Arbus była w tym bardzo radykalna. Fotografie drag queens, które pokazała nie były akceptowane właściwie, przez nikogo. Andy Warhol uważał, że w wyborze bohaterów swoich zdjęć wyprzedziła swój czas. Bardzo intrygująca droga artystki, została pokazana w filmie "Futro: portret wyobrażony Diane Arbus”. Fotografia była dla niej ucieczką przed nudą i depresją, która ją pokonała, w wieku 48 lat popełnia samobójstwo. - Chciałbym być artystą jak Diane! - powiedział na jej pogrzebie przyjaciel Richard Avedon. - Lepiej nie... – odpowiedział ktoś


fot. Natalia LLfot. Natalia LL

 

Witaj konceptualizmie! Natalia LL polska artystka intermedialna, rozpoczyna swoje eksperymenty artystyczne w latach sześćdziesiątych we Wrocławiu. Grupa PERMAFO, którą współtworzyła to grupa artystów eksperymentujących z różnymi mediami sztuki, głównie fotografii. Sama fotografia staję się dla Natalii LL medium do rejestracji. Utrwalenia performance'u czy ulotnego zjawiska. Często sama autorka występuje w swoich projektach. Igra z widzem, prowokuje seksualnością, rejestruje banalne zjawiska, zastanawiając się nad ich odbiorem przez widza. Artystka działając w nurcie konceptualnym, tworzy „fotografię permanentną”, czyli fotografię, którą dziś możemy porównać do monitoringu. Aparat fotograficzny staje się idealnym narzędziem do ciągłego, permanentnego fotografowania – rejestrowania wszystkiego, pozwalającego na późniejszą analizę banalnego zjawiska. W 1976 jej praca „Sztuka konsumpcyjna” znalazła się na okładce międzynarodowego pisma "Flash art". Te eksperymenty często dotykają tożsamości kobiety i artystki. Sięga często po fotografię erotyczną, czerpie z tego co współcześnie nas otacza w przestrzeni obrazu popularnego. Artystka zajmuję się własną fizycznością, jej dekonstrukcją, eksperymentem erotycznego obrazu. Jest to bardzo ważna postać w polskiej fotografii współczesnej. Natalia LL podąża bardzo konsekwentnie artystyczną drogą. Jej prace bardzo dobrze pokazują rozwój artystyczny, są spójne koncepcyjnie, przemyślane.


fot. Annie Leibovitz

fot. Annie Leibovitz

 

Sex & Drugs & Rock & Roll ! Tak zaczyna fotograficzną przygodę Annie Leibovitz. Kobieta, która jest tytanem pracy. Fotografka znanych osobistości, ludzi mediów, popkultury, muzyki. Jej życie to fotografowanie, pokazuje to doskonały dokument "Annie Leibovitz: Życie w obiektywie”. Annie to doskonały przykład skupienia na zawodzie. Zajmuje się fotografią komercyjną, którą stara się podnosić do wyższej rangi. Jest otwarta na ludzi i nowe spotkania przed obiektywem. To przykład fotografki, której zdjęcia powstają z dozą dużej współpracy z modelem. Cechuję ją też odwaga, z ugruntowaną pozycją może sobie pozwolić na prowokowanie komercyjnego świata. Ma w swoim dorobku zdjęcie, które stało się ikoną epoki Flower Power. Zdjęcie wykonane na okładkę pisma Rolling Stone, na którym John Lennon obejmuje Yoko Ono. Parę godzin po jego wykonaniu John Lenon zostaje zamordowany. Druga fotografia o której warto wspomnieć, to zdjęcie okładkowe Demi Moore dla Vanity Fair. Przełom w świecie komercyjnej prasy. Fotografia wywołała niesamowitą dyskusję, dotyczącą kobiecości, tabu i postrzegania piękna. Warto też wspomnieć o osobie Susan Sontag, partnerki Annie, amerykańskiej intelektualistki, analizującej w swoich esejach problemy fotografii.


 fot. Cindy Sherman

 fot. Cindy Sherman

 

Pierwotną cechą fotografii jest dokumentacja. Utrwalanie konkretnego czasu, następnie łatwe porównanie teraźniejszości z tym co było. Jak często mamy odwagę odwrócić obiektyw w swoją stronę ? Autoportret, to podstawa działania Cindy Sherman. Artystki, która od lat fotografuje siebie, jednak nie dosłownie, nie do końca dokumentalnie czy autentycznie. Seria prac Untitled film stills to fotografia inspirowana kinem lat pięćdziesiątych. Autorka fotografuje siebie w różnych przebraniach i stylizacjach, pokazując stereotypowy wizerunek kobiety z tamtych czasów. Ten pomysł to reakcja na zamianę kobiety w męski fetysz, które kino tamtych czasów wykształciło. Zdjęcia udające filmowe kadry, nie kopiują jednak konkretnych filmów. Kiedy Sherman pokazała swoją serię fotografii, otrzymała wiele propozycji ze świata komercyjnej fotografii mody. Nie zrozumiano, że jej projekt to krytyka, przedmiotowego podejścia do kobiet. Odgrywa na swoich zdjęciach rolę „słodkich idiotek”, „prostytutek o złotym sercu” czy „córeczek tatusia”. Ale to nie jest fotografia, która takie role aprobuje. W serii Fashion bardziej jednoznacznie krytykuje produktowe podejście do kobiety. Jej stylizacje do zdjęć są brzydkie i stają się pastiszem zdjęć mody. Istotna też jest tu parodia póz i ustawień, modelek w które się wciela. Mimo brzydoty i szpetnego makijażu, modelki na zdjęciach chcą być piękne i podobać się. Cindy Sherman bardzo ostro komentuję rolę kobiety w masowej kulturze. Sprzeciwia się takiemu podejściu komercyjnego świata. Przez lata bardzo świadomie komentuje rolę kobiet od kina przez modę po pornografię.


fot. Nan Goldinfot. Nan Goldin

 

Tematem autoportretu może stać się własne życie. Najbliższe otoczenie, przyjaciele, bliscy, znajomi, ludzie którzy opowiadają o nas, przez to jacy są. Taki świat na swoich zdjęciach pokazuje Nan Goldin. Traktuję ona fotografię jak autoterapię, w trudnych momentach swojego zycia chwyta za aparat aby się nim zasłonić. Fotografia to też pamiętnik, blog, rodzinny album, by pozostawić pamięć po tych co odeszli. Goldin przyjażniła się z wieloma narkomanami, muzykami czy artystami, których w latach dziewięćdziesiątych dotknęła epidemia AIDS. Fotografuje swoich przyjaciół w każdej sytułacji, momentach bardzo intymnych, jest obdażona wielkim zaufaniem. Fotografuje ludzi z wielkim szacunkiem, aby pozostał po nich ślad. Ale to również fotografia zaangażowana społecznie czy politycznie. Fotografkę w jej pracach interesuje polityka płci - gender, role, zachowania przyjęte przez społeczeństwo jako właściwe dla danej płci. W projekcie „Ballada o seksualnej zależności” pokazuje 600 zdjęć związanych z rolami kobiety i mężczyzny w związku. Jest to prezentacja slajdów z konkretnym układem. Od portretów kobiet, przez szczęsliwe pary, przemoc i podwójne nagrobki. Inspiracją dla niej są przyjaciele, studiowała też rysunek „aby lepiej widzieć”. Tworzy sztukę z własnego życia, szczerze bez autocenzury. Pracuje seriami, nie szuka jednego genialnego kadru, dla niej ważna jest narracja, opowiadanie historii. Fotografuje zawsze, bez względu na warunki oświetleniowe, często prace są nieostre czy poruszone. Chodzi tu o emocje, nie o bezwzględną ostrą dokumentację. Artystka traktuje swoje życie jako temat do twórczości. Od lat prowadząc swoistego fotobloga.


fot. Ruth Erdtfot. Ruth Erdt

 

Ruth Erdt szwajcarska fotografka od szesnastu lat fotografuje swoje najbliższe otoczenie. Na jej fotografiach widać dorastanie jej dzieci, starzenie się rodziny, partnerów, przyjaciół i znajomych. Fotografie spontaniczne i pozowane. Bije z nich głównie obraz pełnej akceptacji dla działań artystki, osoby bliskiej i kochanej czy lubianej przez fotografowane osoby. Taką fotografię cechują więzi rodzinne. Współczesna fotografia coraz częściej powraca do takiego podejścia. Takie realizację przypominają rodzinne albumy, chęć zachowania dzieciństwa, rodzinnych miłych wspomnień, wydarzeń. Istotna staje się więź między matką a córką, dziecko na progu dorosłości. Chodzi tu nie o epatowanie fotograficznym stylem, autorka jest neutralna. W tej fotografii nie ma nic wymuszonego, to pokazanie relacji między bliskimi. Rodzinne intymne emocje stają się ponownie czymś istotnym, nie koniecznie dla wielkich galerii ale dla samej autorki.


 

Czy to fotografia kobieca, dziewczęca, feministyczna czy jakoś inaczej definiowalna, kompletnie nie ma znaczenia. Chciałem zaprezentować parę nazwisk, które moim zdaniem łączy jedno – wielka miłość do fotografowania. Od fotografii prehistorycznej po sztukę współczesną. Ważne jest aby fotografować, nie bać się, nie obawiać niczego. Mam nadzieję że powyższe nazwiska, staną się inspiracją do działania. Dla Panów też!


Autor: Mateusz Orszulski

Copyright © 2008-2017 by Kursy i Szkoła fotografii Fotoedukacja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opracowanie projektu graficznego: Sylwester Smigielski
Wdrożenie projektu: Triso.pl

FOTOEDUKACJA
ul. Harcerzy Września 1939r. Nr 5
40-659 KATOWICE-Piotrowice

NIP 643-167-66-33
REGON 240029093-00028

Numer konta:
FOTOEDUKACJA / ING Bank Śląski
25 1050 1357 1000 0022 9016 5642

Tel. (0-32) 206 46 81
kom. 506 146 407 / 506 146 408 / 506 146 409
e-mail: centrum@fotoedukacja.edu.pl