Choose your language:   PL EN

Milso
fotokonkursy.info

APARAT W PIACH!


Łam nogi i zasady.


 Szkoła uczy warsztatu i rzemiosła, o własną wrażliwość i refleks, musimy zadbać sami.

    Wakacje, urlopy, podróże, wyjazdy, koncerty, festiwale, imprezy czy grille – zabieracie ze sobą aparat? Ile obiektywów zabrać, jakie karty, akumulatory, baterie, lampy, filtry, osłony, kable, przejściówki, ładowarki – pakujemy to wszystko do torby i taszczymy ze sobą 50 kg, pilnując żeby nie ukradli. Cudownie spędzamy wakacje a po powrocie okazuje się że na obrazkach zupełnie nie widać tego, jak dobrze się bawiliśmy. Dlaczego? Bo przestajemy myśleć o zdjęciach, atmosferze czy zabawie, a myślimy o sprzęcie. Łapmy chwilę, nie reżyserujmy wakacyjnych ujęć. Pokażmy naszą radość, wariactwo, młodość i przyjemność przebywania w gronie rodziny czy przyjaciół. Wywalmy profesjonalne sprzęty z walizek, cieszmy się z fotografowania jak dzieci, zapominając o szkolnych zasadach warsztatu, łamiąc teorie kompozycji kadru, i fotografując wszystko na co nam przyjdzie ochota.
    Jaki sprzęt do tego jest najlepszy? Popularna „głupawka”! Im prostsza i tańsza tym lepiej, bez jakichkolwiek ustawień, bez AF, może być z lampą błyskową, bo na wakacjach wiele dzieje się po zmroku. Nośmy ten sprzęt ze sobą wszędzie i róbmy z nim to co się nam podoba. To doskonała zabawka na wakacje dla naszych dzieci, niech pstrykają, bez ograniczeń, efekty przejdą nasze oczekiwania.

 

 

Jednorazówek na rynku jest wiele więc każdy znajdzie coś dla siebie. Szczególnie polecam aparat wodoodporny - cenowo nie ma dużej różnicy, a o ile więcej możliwości! Takie zabawki rejestrują obraz na negatywach, co jest o tyle istotne, że nie mamy możliwości kasowania zdjęć. To co raz "pstryknięte" zostaje na negatywie na wieki. Nie musimy od razu wszystkiego publikować "na fejsie" a nawet pokazywać mamie, mamy jednak możliwość wrócenia do pewnych obrazów po latach. Wraz z upływem czasu takie wakacyjne zdjęcia nabierają mocy.
    Dalej - w tej zabawie chodzi o łatwość i szybkość fotografowania. O to, że mając taki aparat nie zwracamy niepotrzebnie na siebie uwagi. Nie straszymy otoczenia wielką lufą i profesjonalnym logiem na body.
   Wracając do sprzętu - taka fotografia to nie tylko jednorazówki. Kultowym aparatem kieszonkowym stał się w pewnym momencie aparat Olympus mju µ[mju:] (zwłaszcza seria II tego modelu). Używany był często przez profesjonalnych fotografów jako "aparat ratunkowy". Pozwalał w razie awarii profesjonalnego sprzętu na wykonanie w każdych warunkach dobrego technicznie zdjęcia.


 
  
Ten kompaktowy model stał się ulubioną zabawką wielu blogerów i fotografów traktujących go jako notes fotograficzny.

 

    Taka "momentalna" i na wpółreporterska fotografia, nieobraczona masą sprzętu, ma już długą sieciową historię. W wielu miejscach natkniemy się na spontaniczne obrazki, rozmyte, prześwietlone, poruszone i na wiele sposobów technicznie odbiegające od doskonałości a jednak przekazujące ogromną energię i radość życia. Akademicka fotografia nie mogła przejść obok takiego zjawiska obojętnie. Współcześnie każdy z nas może zostać uznanym twórcą i trafić do najlepszych galerii świata.

    Ryan McGinley, jak dotąd najmłodszy fotograf w historii tej instytucji, został w 2004 roku zaproszony na indywidualną wystawę do galerii MoMA PS1. Jego swobodna i spontaniczna  w charakterze twórczość została odtąd powszechnie zauważona i doceniona. Jego prace są kupowane przez kolekcjonerów i komentowane przez krytyków sztuki.


   ©Ryżan McGinley

 

Fotografia McGinleya to apoteoza młodości, radości, wariackich pomysłów, miłości i przyjaźni między (młodymi) ludźmi. Sam fotograf jest czynnym uczestnikiem sytuacji które utrwala. Bierze na cel swoich przyjaciół, jego tematem jest radość młodości. Utrwala wszystko co dzieje się dookoła niego. Nagość, natura, plener, oderwanie od miejskiej (nowojorskiej) rzeczywistości. Wszystko jest wybuchowe jak fajerwerki. Pędzi, biegnie, skacze, ekstremalnie witalne i młode.


 ©Ryżan McGinley

 

Czy kogoś bulwersuje nagość w tych ujęciach? W dzisiejszych czasach jest wszędzie. Przywykamy do niej coraz bardziej. Zadajemy sobie pytanie - cóż może być złego w bieganiu nago po pustyni? Tu fotografia niczego nie udaje, pokazuje spontaniczne wydarzenia, prawdziwych ludzi i realne miejsca. W nowoczesny sposób dokumentuje to co bliskie autorowi. Zdjęcia są przesycone atmosferą wakacji i pełne szalonych pomysłów tego rodzaju, o którym nie opowiada się rodzicom po powrocie. Pozytywne i ciepłe. Czysta radość życia i fotografowania. Ryan McGinley, stał się natchnieniem dla wielu młodych fotografów. Amatorów czy studentów, dla ludzi kochających robić zdjęcia. Mam nadzieję że i Was zainspiruje do nieskrępowanej, wolnej i dobrej jak wakacje ekspresji.


©Ryżan McGinley

Nie bójmy się fotografować. Zapomnijmy czasem o zasadach i formach. Bawmy się fotografią jak dzieci. Taka spontaniczność daje niesamowite efekty. Nie kasujmy zdjęć!



Wspaniałym przykładem uprawiania takiej fotografii są nasi Absolwenci. Polecam śledzenie blogów i inspirowanie się taką fotografią.


around the world czyli foty i fiki Stanisława i Moniki

© around the world

 

© around the world

 

© around the world

 

 

Właściwie dlaczego nie wkręcić naświetlonego negatywu drugi raz w aparat ? Można też wkręcić go po raz piąty! Monika i Stanisław bawią się fotografią od paru lat. Stanisław profesjonalnie, Monika z wielką radością uprawia „lomopojepke”. Imprezy, wyjazdy, koncerty wszystko to co dzieje się w życiu i przynosi radość trafia na bloga. Pojawiają się eksperymenty, łomografia, wielokrotna ekspozycja czy zabawy cyfrowymi głupawkami.


Kaja Rata

© Kaja Rata

 

© Kaja Rata

 

© Kaja Rata

 

 

Kaja Rata, dokumentuje fotograficznie i rysunkowo. Wszystko co ciekawe, piękne i brzydkie. Spontanicznie i bez skrępowania. Jest moment i jest aparat. Ważny jest klimat i ludzie. Emocje, światło, przedmioty. Trzeba pokazać klimat, kolor i formę, bo tak właśnie chcę!


 

Monika Łopacka

© Monika Łopacka

 

© Monika Łopacka

 

© Monika Łopacka

 

Monika Łopacka to dokumentowanie formy. Bliki światła, przytłaczająca architektura czy samotne obiekty. Rzeczywistość spokojna i przemyślana. Nie musi być fajerwerków. Może być nostalgia. Sprany kolor, cisza. Statycznie, poważnie czasem symetrycznie. Ważna jest przestrzeń, w której czasem pojawia się człowiek.

 

Mam nadzieję że zachęciłem Was do pobawienia się głupawkami. Nie wszystko musi być zawsze poważne i profesjonalne. Taka fotografia to powrót do prehistorycznej cechy medium jaką jest dokumentacja. Może powstaną z tego wspaniałe blogi. Może albumy pełne wspomnień i emocji, a może wystawa w MoMie. Have Fun !


Autor: Mateusz Orszulski
Copyright © 2008-2018 by Kursy i Szkoła fotografii Fotoedukacja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Opracowanie projektu graficznego: Sylwester Smigielski
Wdrożenie projektu: Triso.pl

FOTOEDUKACJA
ul. Harcerzy Września 1939r. Nr 5
40-659 KATOWICE-Piotrowice

NIP 643-167-66-33
REGON 240029093-00028

Numer konta:
FOTOEDUKACJA / ING Bank Śląski
25 1050 1357 1000 0022 9016 5642

Tel. (0-32) 206 46 81
kom. 506 146 407 / 506 146 408 / 506 146 409
e-mail: centrum@fotoedukacja.edu.pl